Współczesne ‚ułatwienia’ upośledzają rozwój dziecka (18.2.2020)

19.02.2020

Specjaliści nie mają wątpliwości, żyjemy w czasach, w których – wbrew pozorom – rozwój dziecka na każdym kroku jest raczej hamowany niż wspomagany. Z każdej strony na współczesne dzieci czyhają ‚ułatwienia”, przez które mają one coraz mniejszą motywację do działania.

Pedagog rewalidacyjny, Beata Maciejowska z Zespołu Przychodni Specjalistycznych w Tarnowie, która była gościem programu Bez Skierowania mówi, że do jej gabinetu zgłasza się coraz więcej dzieci z deficytami.

Tymczasem wiele dysfunkcji wynika z zaniedbań lub niewiedzy rodziców.

Dziecko dwuletnie niejednokrotnie jest oswajane z komórką czy z tabletem. Rodzicom się wydaje, że skoro on to opanuje to już będzie taki technicznie do przodu. Natomiast sam kontakt dziecka z takimi nośnikami jest o tyle niebezpieczny, że dziecko przyzwyczaja się do szybko zmieniających się obrazków, nie uczy go to wymowy, nie uczy go słów, tylko go wycisza. Przez to, że dziecko nie rozmawia z rodzicami tylko cały czas wgapia się w ekran telewizora, komórki czy tabletu, nie uczy się pojęć, nie ma zasobu słownictwa.

A to może spowodować, że dzieci w przyszłości będą mieć problem z samoakceptacją i będą wycofane.

Ważne żeby problem uchwycić w odpowiednim momencie. Im wcześniej zaczniemy stymulować rozwój dziecka tym lepsze osiągniemy efekty.

Beata Maciejowska radziła aby skupiać się na mocnych stronach dziecka, czyli na jego talentach a nie brakach.

Nie trzeba skupiać się na tym czego dziecko nie umie, nie należy popadać w jakieś paranoje, że ciągle czegoś brakuje, tylko trzeba otworzyć rodzicom oczy na to co dziecko dobrze robi, np. jeżeli to jest dziecko, które jest z niedosłuchem ale wspaniale rysuje, to kierując działaniami tego dziecka należy dostosowywać do tych jego talentów to nad czym chcemy popracować, co chcemy wydobyć z tego dziecka.

Dużym błędem popełnianym przez rodziców jest wyręczanie dziecka. Beata Maciejowska podkreśla, że bardzo ważne w stymulowaniu rozwoju dziecka jest stawianie mu wymagań.

Rodzice często robią tak, że trzymają to dziecko ‚pod kloszem’, bo twierdzą, że ono jest jeszcze nie gotowe, jeszcze go może wyręczmy, jeszcze założymy mu te buciki, jeszcze niech on lepiej nie mówi wierszyka, bo się zestresuje. To jest bardzo istotne żeby pomalutku dawać dzieciom te wymagania, bo jeżeli za chwilę ono trafi do szkoły to wtedy całość wymagań szkolnych zbombarduje je. I wówczas dzieci idąc do szkoły wpadają w taki stres, nie przyzwyczajone wcześniej do wymagań, że albo popadają w fobie szkolne, w depresję, albo wycofują się i nie chcą chodzić do szkoły.

Rodzice, którzy chcą mieć pewność czy jego dziecko rozwija się harmonijnie powinni bacznie obserwować swoją pociechę i współpracować z pedagogiem szkolnym.

Jeżeli coś nas niepokoi, np. gdy dziecko w wieku dwóch lat w ogóle nie mówi, warto skonsultować się z pedagogiem rewalidacyjnym.

 

Posłuchaj:
Bez Skierowania
Aneta Mleczko
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Słowo za słowo - ks. Piotr Adamczyk
ZGŁOŚ
interwencje
REKLAMA
POLECA
Korki od prezydenta
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN