Dzikie rajdy po sądeckich lasach

03.06.2020

Do tego temat wracamy co roku, bo nawracającego się problemu nie powstrzymały nawet ograniczenia związane z pandemią. Mowa o dzikich rajdach – tak powszechnie mówi się o quadowcach czy motocyklistach wjeżdżających do lasów. Huk silników straszy zwierzęta, a przejeżdżające pojazdy nie są tym po co wybierają się tutaj turyści. Z problemem walczą od lat strażnicy leśni wraz ze strażą graniczną.

To plaga. Tak w skrócie o tym problemie mówią zarówno Ci, którzy lasy patrolują, jak i Ci, którzy off-roadem żyją na co dzień. Jedno jest pewne, problem jest spory – wyjaśnia mi zastępca nadleśniczego Nawojowej Wojciech Kurzeja. Oprócz foto pułapek i dronów, szlaki kontrolowane są przez patrole straży leśnej i straży granicznej.

– Ma to na celu przede wszystkim ochronić turystów spacerujących po lesie czy też nasze lasy przed dewastacją, przede wszystkim przed quadami czy crosami, które nagminnie weekendami poruszają się po drogach szlakach leśnych. Nie można wjeżdżać do lasu ani quadem, ani crosem , z tego, co wiem, żadne nadleśnictwo nie wydaje na to pozwoleń, można poruszać się w miejscach wyznaczonych na terenach prywatnych. To na pewno tak nie kręci, jak taki rajd po lesie na Wierchomlę czy Przehybę.

A lepiej, żeby nie kręciło czy kusiło, bo jak wyjaśnia Dorota Kądziołka, z Karpackiego Odział Straży Granicznej, mandat za jazdę w takim terenie możemy zapamiętać na długo. Z podstawowych 500 złotych może zrobić się nawet 1 500 jeśli oprócz wjazdu do lasu zniszczymy zieleń lub wysypiemy śmieci. Metod na wykrycie takich nielegalnych wyczynów jest coraz więcej.

Ujawnianiu wykroczeń służą kamery termowizyjne i noktowizory, udzielamy wsparcia osobowego, straż graniczna wspomaga straż leśną, jak i udzielamy wsparcia sprzętowego i dzięki temu skuteczniej mogą być takie wykroczenia ujawniane.

Jak dodaje rzecznik pograniczników, powinniśmy zawiadamiać odpowiednią służby, gdy np. na szlaku mija nas rozpędzony motocykl czy quad. Z takim podejściem zgadza się również Szczepan Żmuda z Sądeckiego Stowarzyszenia „Grupa4x4”. – Takie rajdy to ogromne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi poruszających się po szlakach – mówi.

– No przeraża mnie to słowo dzikie, bo każdy gdzie da radę i gdzie chce i ta wyobraźnia po prostu u tych ludzi przepraszam ich, ale wyobraźnia nie pracuje. Bo jak można jeździć po szlaku turystycznym oznaczony jeszcze, gdzie idą turyści, nierzadko za rękę prowadzi ktoś małe dziecko. To jest strach w oczach z jednej z drugiej strony, ja bym nie chciał siedzieć ani na quadzie, ani na motocyklu, ani prowadzić swojego dziecka po takim szlaku turystycznym, to jest nie do pomyślenia.

Jak dodaje szef stowarzyszenia zrzeszającego pasjonatów off-roadu, w zmniejszeniu takiego zagrożenia pomogłyby zmiany w prawie i wyznaczenie miejsc czy stref gdzie takie wjazdy do lasu byłyby legalne i dozwolone.

Dodam tylko, że do lasów państwowych wjeżdżać nie mogą np. zaprzęgi konne czy konie, bo kopyta również mogą w dużym stopniu zniszczyć leśne podłoże. Konie mogą poruszać się po wyznaczonych przez nadleśnictwa ścieżkach i może to byłoby dobre rozwiązanie również dla tych, którzy konie prawdziwe zamienili na te mechaniczne.

Posłuchaj:
Wojciech Kurzeja
Dorota Kądziołka
Szczepan Żmuda
Aleksandra Podziewska
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Słowo za słowo (M) - Tadeusz Bąk
play
Słowo za Słowo (NS)- Michał Kądziołka
ZGŁOŚ
interwencje
REKLAMA
POLECA
Korki od prezydenta
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN