Kuracjusze zarzucają dyrekcji Lwigrodu brak rzetelności

03.08.2020

Kuracjusze przebywający na turnusach rehabilitacyjnych w krynickim sanatorium Lwigród, skarżą się, że z dużym opóźnieniem zostali poinformowani o wykrytym u pracowników ośrodka koronawirusie. Do naszej redakcji trafiają też maile i telefony od mieszkańców Krynicy i pracowników sanatorium, którzy uważają, że procedury zastosowane przez dyrekcję były niewystarczające i mogły narazić także inne osoby na zachorowanie. Dodatkowo kontakt z sanatorium także jest dla nich niemożliwy, bo jak nas informują: nikt w ośrodku nie odbiera telefonu. Na prośbę słuchaczy zajęliśmy się tą sprawą.

Informacje o tym, że w sanatorium Lwigród jest ognisko koronawirusa pojawiła się w mediach już dwa tygodnie temu. Coronawirusa potwierdzono wtedy u dwóch osób z personelu – pracownik kuchni i recepcji. Kontaktowali się z nami uczestnicy turnusu, którzy byli w sanatorium tuż przed wykryciem zarażenia. Jak relacjonują nam kuracjusze, dzień przed poznaniem wyniku testów, ich turnus się zakończył więc nieświadomie wrócili oni do domu.

Przez kilka dni nikt nie poinformował ich o tym, że mogli zostać zarażeni. – Mając listę kuracjuszy, mając telefony do tych ludzi, nikt nie zadzwonił do nas i nie poinformował nas o zdarzeniu żebyśmy pozostali w kwarantannie i czekali na oficjalny sygnał z sanepidu. My w tym czasie kontaktujemy się z rodzicami z dziećmi idziemy do pracy – mówi Pani Maria, kuracjuszka przebywająca na turnusie w sanatorium.

Pacjentka zarzuca właścicielom Lwigrodu, że nie przekazali im informacje o konieczności zrobienia testów. – Sanepid zadzwonił do mnie po 5 dniach, a 26 lipca dopiero dostaje informacje, że jestem wśród osób zagrożonych. Nikt z sanepidu się mnie nie pyta z kim miałam kontakt, gdzie byłam i tak dalej – dodaje kobieta.

Kuracjuszka, która skontaktowała się z nami to nie pierwsza osoba, która została zarażona podczas felernego turnusu w Lwigrodzie. Także w jednym z lubelskich portali , ‚ Dziennik Wschodni’ pojawiły się informacje o pozytywnych testach u kobiety i mężczyzny z województwa lubelskiego, które niedawno przebywało w tym sanatorium. Także mieszkańcy niepokoją się brakiem informacji, bo w przekazie medialnym dotyczącym sanatorium wciąż mówi się o dwóch przypadkach, a ich zdaniem w Krynicy jest ich więcej.

Dyrektor sądeckiego sanepidu, Mateusz Wójcik potwierdza, że coraz więcej osób z krynickiego uzdrowiska choruje na covid. – Została tam skierowana karetka wymazowa, która pobrała wymaz od osób w kwarantannie, no i faktycznie trzeba przyznać, że pojawiają się tam osoby z potwierdzonym zakażeniem z wirusem SarsCov-2 – wyjaśnia.

Do naszej redakcji napisała także jedna z pracownic, która także ma wirusa, ale dowiedziała się o tym bo sama na własną rękę postanowiła się przebadać. Współpracownicy także zdecydowali się na wymaz z obawy o swoje zdrowie lub zdrowie swoich bliskich. W tych przypadkach wyniki także okazały się pozytywne. Dyrektor sądeckiego sanepidu zapewnia, że każda osoba, która mogłaby potencjalnie stanowić zagrożenie będzie przebadana, jednak tłumaczy, że czas oczekiwania na informacje może być wydłużony z powodu rosnącej ilości zarażonych.

Na terenie powiatu nowosądeckiego jest bardzo duża ilość pracy, którą musimy wykonana. W Krynicy zostały wdrożone procedury i przeprowadzone wstępne dochodzenie epidemiologiczne no i oczywiście, te osoby, które były zasadne zostały umieszczone w kwarantannie. Do tej pory mamy informacje, że kolejne zakażenia dotyczą osób, które pracują w ośrodku czyli personelu – dodaje.

Sanepid zapewnia, że w razie konieczności karetka wymazowa będzie ponownie wysłana do krynickiego sanatorium.

Kuracjusze, z którymi rozmawiała nasza reporterka twierdzą, że próbowali się skontaktować z Lwigrodem, ale nie udało się im porozmawiać z osobą decyzyjną. Nam jednak po kilku dniach prób udało się mailowo skontaktować z dyrekcją Lwigrodu.

Dyrekcja Sanatorium Lwigród nie kryje zdziwienia co do zarzutów kuracjuszy o tym, że nie zostali oni poinformowani o możliwości zarażenia się koronawirusem. Piotr Kaput, z-ca dyrektora ds. sprzedaży twierdzi, że pracownicy odbierają telefony. – Jesteśmy bardzo zdumieni, że pojawiają się uwagi dotyczące braku informacji pacjentów i pracowników odnośnie zaistniałej sytuacji. Oficjalnie informacja do pacjentów dotarła 20.07 i podjęto niezwłocznie konsultacje z PSSE w Nowym Sączu – napisał zastępca dyrektora.

Po wykryciu koronawirusa ośrodek został zamknięty na kilka dni, a turnusy zostały odwołane, by pracownicy mogli zostać przebadani na obecność koronawirusa, z tego powodu pod ośrodkiem pojawiła się karetka wymazowa, a wszyscy pracownicy zostali przebadani.

W tym tygodniu sanatorium na nowo wznowiło działalność.

Posłuchaj:
Pani Maria kuracjuszka przebywająca na turnusie w Sanatorium
Pani Maria kuracjuszka przebywająca na turnusie w Sanatorium
Dyrektor sądeckiego sanepidu Mateusz Wójcik
Dyrektor sądeckiego sanepidu Mateusz Wójcik
Karolina Średnicka
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Słowo za słowo (M) - Arkadiusz Mikuła
play
Słowo za słowo(NS) - Michał Diduch
play
Rozmowa dnia NS - Renata Czerwicka RTCK
ZGŁOŚ
interwencje
REKLAMA
POLECA
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN