Trwa wyścig z czasem, czyli ciąg dalszy dramatu lokatorów i niedoszłych lokatorów w Koszycach Wielkich

25.10.2018

Wierzyciele chcą odzyskać utopione 4 lata temu pieniądze na mieszkania, których deweloper nie wybudował. Jedynym sposobem na to jest zajęcie i sprzedanie jego własności. Mają już prawomocny wyrok.

Niebawem ich komornik ma oszacować i zlicytować mieszkania rodzin, które kupiły mieszkania od tego samego dewelopera, ale ten nie przeniósł na nich prawa własności. Teraz grozi im eksmisja.

Wierzyciele przyznają, że współczują mieszkańcom, ale oni też stracili wszystko.

– Zajmujemy nieruchomość, która była własnością dłużnika. – Współczuję mieszkańcom bloku, gdybym była na ich miejscu też by to był dla mnie duży szok, bo oni włożyli pieniądze, wzięli kredyty, teraz mogą wszystko stracić. To jest dwustronny dramat. – Owszem, rozumiemy dramat mieszkańców, jednak działamy zgodnie z prawem. 27 listopada zjawi się komornik ze swoim biegłym, spróbują opisać i oszacować nieruchomość, a potem ogłoszenie licytacji. Jeżeli natomiast sąd przyzna im prawo własności, to my nie mamy już żadnej możliwości odzyskania pieniędzy. To jest wyścig z czasem. Prawo samo się krzyżuje. – Też mamy ciężką sytuację, jak ludzie z bloku, każdy chce odzyskać pieniądze – tłumaczą swoją sytuację.

Jak dodają wierzyciele, wydali wszystkie oszczędności swojego życia, zadłużyli się, a teraz nie mają nic. – Ja włożyłam 60 tysięcy złotych, już od roku mieliśmy mieszkać, a tu borykamy się z sądem i komornikiem. Koszmar, trudno opisać, co przeżywamy. Tyle wierzycieli jest, że odzyskanie pieniędzy będzie bardzo trudne. – Od 4 lat czekamy, wydaliśmy wszystkie oszczędności, zadłużyliśmy się i zostaliśmy bez mieszkań. Prawo jest bezsilne, czujemy się oszukani. Nie możemy nic zrobić – żalą się.

Tymczasem mieszkańcom Stromej, którzy kupili i urządzili mieszkania, do których nie mają prawa własności, grozi eksmisja. – Czujemy się oszukani nie tylko przez dewelopera, ale przez państwo – mówią. – Jesteśmy zszokowani, bo chcą nas sprzedać, jesteśmy tu zameldowani, zapłaciliśmy za te mieszkania 100 proc. wartości. Zapłaciliśmy za urządzenie się. Nie wiemy, co robić, są tu rodziny z dziećmi. Nikt nam nie chce pomóc. Ludzie płacą kredyty za coś, co może się okazać, że niedługo zostanie sprzedane i co wtedy z nami? – Żyjemy w takich nerwach, że nikt sobie z tego nie zdaje sprawy, co przeżywamy, bo wszystko włożyliśmy w kupno mieszkania i urządzenie – skarżą się.

Trwa wyścig z czasem. Podczas gdy w sprawie odzyskania własności wierzycieli trwa postępowania egzekucyjne, w sprawie mieszkańców bloku sąd rozpatruje ich pozew zbiorowy, by ustanowić ich właścicielami.

Jak przyznaje sędzia Irena Choma-Piotrowska, rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnowie, sytuacja jest bardzo trudna, ale sąd nie może żadnej strony faworyzować.

– Sprawy toczą się równolegle, więc jedna sprawa nie wstrzymuje prowadzenia drugiej. Mamy do czynienia ze skomplikowaną sytuacją prawną mieszkańców, z kumulacją roszczeń i to komplikuje ich sytuację. Sprawa jest trudna, ale sąd nie może faworyzować żadnej ze stron – nawet jeżeli wydaje się, że są strony bardziej pokrzywdzone, bo oczekiwaniem każdego jest, by po wpłaceniu pieniędzy na zakup lokalu mógł w nim mieszkać – tłumaczy sędzia.

Podobne sytuacje miały miejsce ostatnio w innych miastach Polski.

Zwróciliśmy się do jednego z posłów z regionu, który zna problem od dłuższego czasu.

Wiesław Krajewski zadeklarował wsparcie w ministerstwie.

Będziemy śledzić postępy. Więcej w Pulsie Regionu.

Posłuchaj:
Wierzyciele
Mieszkańcy bloku
Irena Choma-Piotrowska
Jadwiga Koziol
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Przegląd prasy katolickiej - Dorota Kunc, ks. Piotr Adamczyk
play
Słowo za Słowo (NS)- Mariusz Tarsa
ZGŁOŚ
interwencje
POLECA
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN
Magazyn żużlowy
w każdy wtorek o 16.30