Czy praca w polityce oznacza brak życia prywatnego?

04.06.2019

Czy wraz z zamknięciem drzwi urzędu mogą zapomnieć o pracy i kontakcie z mieszkańcami? Jeden z samorządowców w regionie napisał na portalu społecznościowym, że prosi, by po godzinach urzędowania nie kontaktować się z nim za pomocą messengera, bo to czas dla najbliższych.

Wpis wywołuje mieszane uczucia. Jedni rozumieją, inni uważają, że służba publiczna to nie tylko 8 godzin tzw. dniówki, lecz służba ludziom, gdy tego potrzebują.

Mieszkańcy zauważają też, że podczas kampanii politycy obiecują, że będą dostępni, a wyborców przekonują do siebie głównie za pomocą mediów społecznościowych.

– Moim zdaniem mają prawo, każdy ma rodziny, musi im poświęcić czas dzieciom, żonie. – Powinni mieć odpoczynek. – Nie samą robotą człowiek żyje, to wszystko jest indywidualna sprawa każdego. – Raczej powinni by dostępni cały czas, niech pracują.

Staram się mieć bliski kontakt z mieszkańcami, ale to czasem ponad moje siły. Zdarza się, że po 8 czy 12 godzinach w pracy odpowiadam jeszcze na wiadomości do późnego wieczora – mówi Magdalena Marszałek, burmistrz Tuchowa.

– To była moja gorąca prośba, dziś jeśli jest jakiś trudny problem, albo taki na który mogę odpowiedzieć to mimo wszystko tym mieszkańcom odpowiadam. Jeśli ktoś pyta o lustro przy drodze, albo na przykład o wykoszenie trawy, albo o jakiś drobiazg, który naprawdę nie wymaga mojej interwencji, wystarczy zgłosić pracownikowi urzędu w godzinach pracy.

Więcej w Pulsie Regionu. Chcesz się wypowiedzieć – odwiedź nasz radiowy fanpage albo zadzwoń podczas programu (14) kierunek 6 200 500.

Posłuchaj:
Mieszkańcy regionu
Magdalena Marszałek
Katarzyna Antosz, Piotr Środawa, fot. wietrzychowice.pl
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Słowo za słowo (M) - Michał Wojtkiewicz
play
Słowo za słowo(NS) - Grzegorz Tabasz
ZGŁOŚ
interwencje
REKLAMA
POLECA
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN