Prokuratorskie śledztwo ma wyjaśnić, czy certyfikat bezpieczeństwa maseczek, które trafiły do Ministerstwa Zdrowia został sfałszowany

20.05.2020

W Chinach zakupiła je bocheńska firma, której rzecznik najpierw przekonywał, że towar spełniał oczekiwania zamawiającego, a teraz nie chce komentować sprawy. 

Według ustaleń Pulsu Biznesu bocheńska firma zapłaciła za maseczki ponad 400 tys. zł. W kolejnych transakcjach między kilkoma spółkami cena urosła do ponad 5 mln, które zapłaciło ministerstwo.

30 marca żona Łukasza G., instruktora narciarskiego braci Szumowskich założyła firmę i tego samego dnia podpisała z ministerstwem umowę na sprzedaż maseczek.

Piotr Danek pełnomocnik firm Igloo poinformował, że maseczki kupiła sp. z o.o. z tej grupy, która ma wieloletnie doświadczenie w handlu z Chinami. Według niego sprowadzony towar posiadał oryginalne certyfikaty. Kolejne transakcje sprzedaży pełnomocnik tłumaczy obowiązującymi w tamtym czasie stawkami rynkowymi. Jego zdaniem żadna firma występująca w transakcji nie sfałszowała dokumentów. Według Danka maseczki spełniały wszelkie wymogi zamawiającego.

Jednak po tym, jak okazało się, że towar nie spełnia polskich norm jakościowych urzędnicy ministerstwa poinformowali prokuraturę. Pełnomocnik spółki po wszczęciu dochodzenia zdecydował że – dla dobra śledztwa – nie będzie się wypowiadał w tej sprawie. Nie odbiera telefonu komórkowego, nie odpisuje także na maile.

Posłuchaj:
Marek Kołdras
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Słowo za słowo (M) - Łukasz Kmita
play
Słowo za słowo(NS)-Czesława Siuta
ZGŁOŚ
interwencje
REKLAMA
POLECA
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN