Na SOR-ze usłyszał, że musi zadzwonić pod 112!

10.07.2018

Rygorystyczne procedury czy zwykła ludzka nieuprzejmość? Chodzi o paradoksalną sytuację, kiedy w bliskiej odległości od szpitala św. Łukasza w Tarnowie kierowca samochodu stracił przytomność, a mężczyzna, który widział to zdarzenie, pobiegł po pomoc do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

Tam ku zaskoczeniu mężczyzna usłyszał, że w takiej sytuacji musi zadzwonić pod nr 112. – Kiedy poprosiłem panią w recepcji o wezwanie lekarza, to usłyszałem, żebym zadzwonił sobie pod numer 112. Zaskoczony całą sytuacją liczyłem, że ta pomoc w szpitalu będzie udzielona błyskawicznie. A tutaj musiałem przejść przez całą drogę wzywania pomocy. Dopiero po jakimś czasie, kiedy pomoc została wezwana, to widziałem, że lekarz z SOR-u wychodził do poszkodowanego – mówi świadek zdarzenia.

Czy sytuacje można było rozwiązać w inny sposób?

Dyrektor szpitala Anna Czech, w programie Słowo za Słowo tłumaczyła, że w takiej sytuacji lepiej zadzwonić pod nr 112, bo może się zdarzyć, że wszyscy lekarze na SOR-ze są zajęci i nie ma kto udzielić pomocy. – Każdy lekarz jest zajęty, więc to nie jest takie proste, żeby się oderwać od pracy z pacjentem i biec. Ktoś może spontanicznie pomyślał, że zrobi dobrze, ale zachował się nie do końca zgodnie z procedurami, bo pod 112 pomoc udzielana jest najszybciej – dodaje dyrektorka szpitala.

Ostatecznie kierowcy pomógł jednak lekarz z SOR-u. Mężczyzna trafił do tarnowskiego szpitala.

 

Posłuchaj:
Mieszkaniec
Anna Czech
Grzegorz Golec, Aneta Mleczko
Udostępnij:
ZGŁOŚinterwencję
Co?
Gdzie?
Kiedy?
Patronat radia rdn
regionalne wiadomości sportowe
sport.
rdn.pl
MAGAZYN
żużlowy
rdn_f polecamy