Policja ostro przeciw dopalaczom

08.09.2017

Nawet 50 osób w ciągu godziny odwiedza tarnowski punkt z dopalaczami. Policja rozpoczęła walkę ze sprzedażą szkodliwych substancji i codziennie patroluje okolice sklepu przy ulicy Krakowskiej. Funkcjonariusze legitymują klientów punktu, by odstraszać młodzież przed kupnem dopalaczy.

Całkiem możliwe też, że sklep niedługo zniknie z tego miejsca, bo właściciel będzie miał wypowiedzianą umowę najmu. Mają na to nadzieję okoliczni sklepikarze i mieszkańcy, którzy narzekają na pobudzoną młodzież. – Pełno jest młodych ludzi, którzy są nieobliczalni. Człowiek czasami boi się wyjść z pracy czy zwrócić im uwagę, bo nie wiadomo jak zareagują. Drzwi od tego, że tak powiem przybytku, się nie zamykają. Dobrze, że policja wreszcie się za to wzięła. – Mieszkam w wieżowcu obok świtu. Na naszym podwórku gromadzi się młodzież od samego rana. Zostawiają opakowania po tych środkach. Nie wyglądają jak pod wpływem alkoholu, ale są bardzo pobudzeni, wymachują rękami i kłócą się. To chyba pierwszy etap, bo wieczorem już siedzą i zupełnie nie reagują na to co się do nich mówi – dodają tarnowianie.

Sklepikarze dodają też, że młodzież na dopalaczach często odstrasza klientów.

Część kupujących dopalacze zdaje sobie sprawę z zagrożenia, ale przyznają, że te substancje są mocno uzależniające. – To jest uzależnienie, jak się raz w to wejdzie, to się już nie wyjdzie. Trzeba naprawdę dużo walki. Też w tym byłem i wiem jak to jest. Dzięki jakiemuś cudowi to rzuciłem. – Moja dziewczyna chciała, żebym to rzucił z dnia na dzień. Powiedziałem jej, że nie mogę, bo to nie jest takie proste – zwierza się młodzież.

Dopalacze to nie tylko agresywne zachowanie, ale też zagrożenie nawet dla życia. Ich skład często się zmienia, w niektórych wykryto nawet ołów, rtęć, czy substancję na bazie czerwonego muchomora.

Policja apeluje o to, by poważnie zastanowić się przed wynajęciem lokalu właścicielom sklepów z dopalaczami, którzy w najbliższym czasie znów mogą szukać w mieście miejsca do sprzedaży niebezpiecznych substancji.

Otwarcie takiego punktu będzie psuło wizerunek okolicy. Każdy okoliczny sklep będzie musiał liczyć się z tym, że pojawi się bardzo dużo kontroli, ale też osób pobudzonych i agresywnych. Wiemy w tej chwili, że osoby związane z dopalaczami szukają na terenie naszego miasta innych lokali, aby otworzyć swoją działalność gospodarczą – mówi Paweł Klimek, rzecznik tarnowskiej Policji.

Lokale są wynajmowane na przykład pod przykrywką otwarcia punktu modelarskiego czy ze środkami dla roślin. Później okazuje się, że na miejscu są sprzedawane dopalacze.

Więcej w Pulsie Regionu między 15.30 a 17.00.

Posłuchaj:
Mieszkańcy
Młodzi
Paweł Klimek
Wydawca
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Słowo za słowo (M) - Tadeusz Bąk
play
Słowo za słowo(NS) - Tadeusz Królczyk
ZGŁOŚ
interwencje
POLECA
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN