Sądeczanie w czasach pandemii otworzyli serca. Adoptują bezdomne psy

22.04.2020

W czasie epidemii koronawirusa dużo mówimy o potrzebie pomagania ludziom starszym czy chorym. Obserwujemy też zwiększoną aktywność społeczną i solidarność lokalną na przykład podczas akcji wspólnego szycia maseczek. Jednak nie można zapominać też o naszych braciach mniejszych. Jak w tym trudnym czasie wygląda ich sytuacja, czy mają dobrą opiekę? Okazuje się, że więcej osób zgłasza się do adopcji.

 

Starosądeckie schronisko dla bezdomnych zwierząt świeci pustkami. To niespodziewany efekt pandemii koronawirusa. Jego skutkiem było otwarcie ludzkich serc na potrzeby braci mniejszych. – Wszystkie psy z ośrodka w ostatnich tygodniach zostały wydane chętnym mieszkańcom Sądecczyzny – mówi opiekun schroniska Tadeusz Pasiut

– Obecnie nie posiadamy psów do adopcji. Wszystkie psy, które mieliśmy w ciągu ostatnich trzech tygodni wydaliśmy. Dużo osób też dzwoni, pyta się, że chętnie by zaadoptowało psy. Kierujemy ich do schronisk tutaj w okolicy, czyli do Wielogłów i do Nowego Sącza.

Dużo psów, choć nie wszystkie, zostało również adoptowanych z nowosądeckiego schroniska. Te pozostałe, wraz z przebywającymi tam kotami – jak mówi nam kierownik ośrodka Joanna Otto, mają dobrą opiekę.

– Personel przychodzi cały czas, w pełnym składzie, nikt nie choruje, pracujemy normalnie po 8, 9 godzin dziennie, łącznie z weekendami. Dla zwierząt jesteśmy cały czas dostępne jeśli chodzi o personel. Natomiast jeśli chodzi o pieski też były adopcje, może troszeczkę mniej też ze względu na to, że lecznica weterynaryjna mniej nam robi zabiegów.

Co najważniejsze wszystkie psy z sądeckich schronisk zostały adoptowane nie na czas pandemii, ale na stałe. Czy jednak zawsze są to opiekunowie odpowiedni? Często bowiem ludzie, którzy chcieli w ostatnich tygodniach obejść obostrzenie kwarantanny, adoptowali psy aby móc dzięki temu poruszać się bezpiecznie w przestrzeni publicznej. Najgorsze co mogą zrobić później dla psa oraz ludzi się nim zajmujących, to oddać czworonoga z powrotem. Schronisko w Wielogłowach, gdzie również chętni zgłaszali się ostatnio po psy, stara się wybadać intencje przybywających osób.

– U nas w schronisku w Wielogłowach parę psiaczków w tym trudnym czasie znalazło domy. Ale takie domki, gdzie odszedł stary piesek i nowy trafił w bardzo dobre ręce. Gdy przekazujemy psy do adopcji to sprawdzamy to, czy to nie jest tylko pretekst adopcja pieska, żeby można sobie było wyjść na spacer – mów nam Beata Kożuch, opiekunka w tamtejszym schronisku.

O to aby adopcje traktować poważnie apeluje nowosądecka miłośniczka zwierząt Anna Kowalczyk:

– Psy na pewno ucieszą się ze spacerów, ale kontakt z osobą, która je weźmie jeszcze bardziej je raduje w serduchu. Tylko żeby te pieski nie były w późniejszym czasie porzucane, bo przeżyją to i niestety później będzie klęska, jak i w schronisku dla wolontariuszy żeby pozbierać te czworonogi, tak dla tego pieska, który już miał te nadziej że już znalazł ciepłe miejsce i kolana gdzie może się przytulić do kogoś.

Apelujemy więc o rozsądek i wierzymy w dobre intencje, tych, którzy zdecydowali się na adopcję.

Posłuchaj:
Łukasz Raczkowski
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Rozgryźć Kościół - ks. Piotr Cebula
play
Słowo za słowo (M) - Stanisław Sorys
play
Słowo za słowo (NS) - Jan Golba
ZGŁOŚ
interwencje
POLECA
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN