Tarnów: Dzieci przemycaja slodycze w plecakach. Sklepikarze zwijaja interes.

08.09.2015

Jest drozej i nudniej – tak dzieci oceniaja zmiany w szkolnych sklepikach. Z pierwszym dzwonkiem ze szkól zniknely chipsy, gazowane napoje i czekoladowe batony, a ich miejsce zajela zdrowa zywnosc. Po tygodniu szkoly sprawdzamy, czy zmiany przypadly do gustu dzieciom i jak radza sobie z nimi sklepikarze.

W Szkole Podstawowej nr 2 w Tarnowie zamiast chipsów i gazowanych napojów sa kanapki z pelnoziarnistego pieczywa i swiezo wyciskane soki owocowe. Czesci dzieci smakuja zdrowe produkty, ale wiekszosc uczniów narzeka na brak slodyczy. Mówia ze zmniejszyla sie nawet kolejka do sklepiku, bo wiele dzieci nie chce kupowac zdrowych kanapek i batoników. Wczesniej mozna tu bylo kupic lody, batoniki. Teraz nie ma nic takiego. Nawet gumy do zucia wycofali, to juz lekka przesada – mówia uczniowie.

Narzekaja tez sklepikarze. Twierdza po pierwsze, ze nowe zalecenia sa niejasne i tak naprawde nie wiedza co moga sprzedawac, a po drugie zdrowa zywnosc jest duzo drozsza, przez co jest mniejsze zainteresowanie. Problem jest na przyklad z jogurtem – mówi Barbara Rej, która prowadzi sklepik w Szkole Podstawowej nr 2 w Tarnowie. Mozna sprzedawac albo jogurt naturalny, albo taki, którego sklad nie przekracza wskazanej ilosci tluszczu. Wychodzi na to, ze moge sprzedawac jogurty typu “LIGHT”, ale przeciez tego nie zrobie, bo wiem, ze sa niezdrowe – dodaje. Przyznaje tez, ze musiala znacznie podniesc ceny w sklepiku, bo zdrowa zywnosc jest drozsza. Z niektórych produktów musiala nawet zrezygnowac.

Czesc zmian nie podoba sie tez rodzicom dzieci, których zdziwilo na przyklad, ze ze sklepiku zniknely np. popularne drozdzówki. Zastanawiam sie, by dogadac sie z jakas piekarnia, by wypiekala jakies zdrowsze wersje drozdzówek, bo dzieci je lubia i o nie pytaja – mówi Barbara Rej.

Niektórzy juz musieli zwinac szkolne biznesy. Tak bylo na przyklad w Szkole Podstawowej nr 5 w Tarnowie. Dyrekcja chcac przygotowac sie do nadchodzacych zmian, wprowadzila zdrowa zywnosc w sklepiku z poczatkiem ostatniego semestru. Przez pól roku dzieci mogly tam kupic tylko zdrowe produkty. Zainteresowanie tak spadlo, ze ajentka, która prowadzila sklepik nie przedluzyla umowy na kolejny rok szkolny, bo prowadzenie sklepiku bylo nieoplacalne.

Dyrektorzy szkól, w których dzialaja sklepiki przyznaja tez, ze dzieci sprytnie poradzily sobie z brakiem slodyczy – do szkoly przynosza je z domu. Czesto maja z soba cale torby chipsów czy batoników. Wystarczy podejsc do osiedlowego sklepiku w drodze do szkoly i problem z glowy – mówia uczniowie.

Sklepikarze, którzy podjeli wyzwanie maja 3 miesiace na przystosowanie asortymentu do nowych zalecen. Pózniej moga spodziewac sie kontroli.

Posluchaj:

 

 

Wydawca
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Rozgryźć Kościół - ks. Piotr Cebula
play
Słowo za słowo (M) - Stanisław Sorys
play
Słowo za słowo (NS) - Jan Golba
ZGŁOŚ
interwencje
POLECA
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN