Wystarczy mocniejsza ulewa, żeby droga nie była przejezdna

13.08.2020

Piwnice domów i posesje są zalewane, bo brakuje odwodnienia – z takim problemem zmagają się mieszkańcy Przysietnicy. Chodzi o tzw. drogę na Wierchy, która jest częściowo wysypana żwirem. Mieszkańcy zgłaszali sprawę do gminy, jednak opieszałość urzędników sprawiła, że postanowili zawiadomić też Inspekcję Nadzoru Budowlanego i prokuraturę. Z prośbą o interwencję zgłosili się też do redakcji RDN Nowy Sącz.

Gdy ze stromego wzgórza spływa deszczówka, zabiera ze sobą cały potok kamieni i zapycha nimi przydrożne korytka. To z kolei prowadzi do podtopień na posesjach przylegających do drogi.

– Tego żwiru jest tam jeszcze setki ton i to przy każdym deszczu spływa z powrotem. W tej chwili są zasypane i zalane wszystkie korytka odwadniające, wszystkie przepusty po drodze. Także ta woda ma tylko prawo drogą płynąć. To jest za duże pochylenie drogi żeby się utrzymał luźny materiał – informuje nas mieszkaniec Przysietnicy.

Od ostatniej ulewy, od której upłynął już miesiąc mieszkańcy nie otrzymali wsparcia od samorządu, który do oczyszczenia korytek miał wysłać specjalną ekipę.

– Po pierwszej ulewie droga została naprawiona, ale częściowo na odcinku do mojego domu – informuje kolejny mieszkaniec. – Została zamówiona koparka, która zgarnęła żwir, przywiezione dwa samochody skruszonego asfaltu, ale został on tylko rozgarnięty, a nie ubity. Po drugiej ulewie do dnia dzisiejszego mija miesiąc i nie zostało zrobione kompletnie nic, tylko to, co sami zrobiliśmy. Przyjeżdżają samochody, robią zdjęcia i odjeżdżają – relacjonuje mieszkaniec.

Mieszkańcy chcą usunięcia żwiru, który wciąż znajduje się na drodze i tworzy zagrożenie, tak, aby w przyszłości nie wyrządził nowych szkód. W tej sprawie napisali do Powiatowej Inspekcji Budowlanej, gminy, a nawet prokuratury. Dziś (13.08) w tej sprawie udało nam się skontaktować z zastępcą burmistrza Starego Sącza, Kazimierzem Gizickim. Włodarz tłumaczy, że do tej pory nie można było całkowicie posprzątać terenu, bo komisje m.in. wojewody musiały zobaczyć szkody.

– Dopiero we wtorek skończyliśmy prace jeśli chodzi o komisję, która przyjechała z Krakowa do weryfikacji szkód. Zgłosiliśmy to jako szkodę powodziową. Tu jest już zlecenie, które poszło przedwczoraj do Zakładu Gospodarki Komunalnej odnośnie sprzątnięcia żwiru, wyczyszczenia odwodnienia czyli fos, które tam są. Te prace myślę, że jeszcze w tym tygodniu się rozpoczną.

Podobne szkody dotyczą też około 30 innych dróg na terenie gminy Stary Sącz m.in. w Skrudzinie, Moszczenicy Wyżnej czy Gaboniu. We wniosku do wojewody o pieniądze na usuwanie skutków dróg powodziowych urzędnicy mają zawrzeć też drogę na Wierchy. Wtedy będzie możliwe utwardzenie feralnego odcinka w Przysietnicy.

– Jeżeli premier uwzględni nasz wniosek odnośnie wpisania gminy na listę samorządów, które ucierpiały podczas ostatnich nawałnic i będziemy mieć szczególne warunki odbudowy, to w październiku okaże się, czy zakwalifikujemy się do programu. Jeżeli tak, to będziemy mieć dwa lata na odbudowę zniszczeń. Wtedy będziemy występować o środki na pomoc, a tam możliwe jest uzyskanie do 80% dofinansowania. 

Na drodze mogą być położone betonowe płyty albo wylany beton – ze względu na rzeźbę terenu ma to być najlepsze rozwiązanie. Koszt prac na około 600 metrowym odcinku to około 500 tysięcy złotych.

Posłuchaj:
Mieszkańcy
Kazimierz Gizicki
Maria Mółka
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Słowo za słowo (M) - Piotr Sak
play
Słowo za słowo (NS) - Przemysław Czarnek
ZGŁOŚ
interwencje
POLECA
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN