Ks. profesor Alojzy Drożdż we wspomnieniach uczniów i studentów

15.11.2019

Przyciągał ludzi jak przysłowiowy magnes – tak o zmarłym niedawno profesorze Alojzym Drożdżu mówią uczniowie z jego pierwszego rocznika, których uczył w Sędziszowie Małopolskim na swojej pierwszej placówce.

Jak dodają byli licealiści, przy swojej niezwykłej inteligencji nigdy nie wymądrzał się, nie wywyższał, okazywał im swoją bliskość, zawsze przychodzili po jego mądre rady, a można z nim było porozmawiać o wszystkim, nawet, jak przygotować dobrą i szybką kolację.

– Było tak wielkie zapotrzebowanie na wykłady profesora, że była rywalizacja, kto pierwszy – ten lepszy, bo komu się nie udało wcześniej, to czekał, aż się lekcja skończyła i myśmy cierpliwie czekali. Traktował niezwykle życzliwie wszystkich uczniów. Potrzebowaliśmy jego obecności. Interesował się naszymi losami, naszym życiem. Wszyscy prawie 2 km biegli zawsze po lekcjach na lekcję z profesorem, to chyba o czymś świadczy. Wszystkim imponował wiedzą, przyciągał do siebie. Taka mądrość, umiejętność podejścia do nas.

Gdy czekali w kolejce na jego lekcje – czasem godzinami – zapraszał ich na pepsi i czekoladki, wspominają licealiści.

– Dawał nam klucz do swego mieszkania, gdy czekaliśmy na lekcje z nim, a sam miał w tym czasie religię. Mówił, żebyśmy szli do niego, bo tam są pepsi i czekoladki, a wtedy to nie było można takich rzeczy dostać i to radocha była dla nas ogromna. Kiedy już spotykaliśmy się po latach, profesor mówił, że wiele rzeczy o nas pamięta. Zawsze dziwiliśmy się, że pamięta każdego z nas. Okazało się, że potrafił po lekcjach robić notatki o nas. I mówił nam – wtedy powiedziałeś to czy tamto, ja to przemyślałem – i taki właśnie był profesor.

Anna Cieplińska, studentka, której profesor był promotorem pracy o programie wychowawczym szkoły, mówi, że był dobry we wszystkim, z czym się do niego studenci zwrócili, nawet w serwowaniu przepisów na kolacje.

– Potrafił z nami rozmawiać zwykłym codziennym językiem. Jako promotor był bardzo wymagający, ale bardzo pomocny. Pamiętam nieoficjalne spotkania, kiedy pochylał się nad moją pracą, kiedy wspomagał mnie. Wspominam chwile, kiedy dawał mi przepisy, jak przygotować pyszną kolację. Był człowiekiem bardzo wielkim, ale bardzo skromnym. Był człowiekowi bardzo bliski.

Spotkanie wspomnieniowe przyjaciół, uczniów i studentów ks. prof. Alojzego Drożdża zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców w Tarnowie.

Wspomnienie – Marta Hossa:

Śp. ks. prof. Alojzy Drożdż uczył religii sędziszowską młodzież w latach 1974-77. Uczył klasy maturalne tutejszego Liceum Ogólnokształcącą IV b i IV a , której wychowawczynią była również ś. p. Wiera Dziedzic. Był inicjatorem sporządzenia pamiątkowego tableau I matury z religii. Odbyła się ona w punkcie katechetycznym i częściowo w jego mieszkaniu. Pani Krystyna Taczuk z domu Flisak wspomina: “Przyjazny, życzliwy, sympatyczny ksiądz. Mamy jego zdjęcie na klasowym tableau.” Więcej informacji dostarcza pani Marta Hossa z domu Stręk. Ksiądz Dróżdż spotykał się z grupą młodzież z tej klasy, byli to m. in. Bogusław Chmiel (późniejszy ksiądz zwany sędziszowskim Popiełuszką), Rysiek Świder (obecnie ks. dr pracujący w Łagiewnikach), Piotr Świder (obecnie ksiądz pracujący na Korsyce) Zyta Wiktor, … . był bardzo przyjazny młodzieży. Ks. dr Ryszard Świder zauważył, że “tak mądry Profesor a umiał z nami rozmawiać”. Wiele o osobie księdza mówi scena z powitania w czasie uroczystości czterdziestolecia matury. Był po ciężkiej chorobie, a mimo wszystko znalazł czas i przyjechał na spotkanie. Swoje cierpienia znosił dzięki wstawiennictwu bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Ten męczennik był dla niego wzorem znoszenia cierpień. Pani Marta pamięta, ze choroba bardzo wyniszczyła organizm ks. Alojzego. Spadł na wadze, był blady, ubrania nagle okazały się znacznie za duże na tego postawnego człowieka.
Zarówno ja, jak i mój mąż byliśmy uczniami Księdza Profesora Alojzego Drożdża – małżeństwo klasowe i przez wszystkie lata po szkole byliśmy w kontakcie z Księdzem. On wielokrotnie przyjeżdżał do Sędziszowa Młp. Kiedy był podróży z lub do Lublina lubił do nas wpaść na kawę. Był człowiekiem zdolnym do przyjęcia uwag od swoich znajomych. Pani Marta pamięta następującą historię: kiedyś ks. Alojzy narzekając na brak czasu powiedział, ze już nawet do domu wpada tylko na czas aby mamie przekazać brudną sutannę i zabrać czystą. Wtedy pani Marta zauważyła, że ona ma swoją mamusię na cmentarzu i przestrzegła Księdza, by nie czekał z okazaniem swojej mamie jak jest dla Niego ważna. Od tego czasu zawsze “meldował pani Marcie”, że był u mamy ją odwiedzić, porozmawiać.
Lekcje religii były w domu parafialnym ponad kilometr od budynku szkoły. Jego wykłady, sposób prowadzenia lekcji, były bardzo ciekawe. Ówczesna grupa młodzieżowa spędzała dużo czasu ze swoim Księdzem-Profesorem. Mieliśmy w Nim najlepszego przyjaciela, niejednokrotnie powiernika najskrytszych tajemnic, tego który potrafił zaradzić nawet dramatom sercowym. Bywało tak, że po lekcjach szliśmy grupą do Niego, a On dawał nam klucze do mieszkania (na piętrze starego domu parafialnego po prawej) z prośbą byśmy tam na niego poczekali. Nie bał się zaufać młodzieży. Zawsze dobro innych było dla niego priorytetem. Otwartość i zaufanie ks. Alojzego trzech uczniów utwierdziła w zamiarze wstąpienia do seminarium.
Młodsze roczniki znały Go znacznie dłużej i z nimi też spotykał się na spotkaniach klasowych po latach.
8 września 2019 r. głosił kazania odpustowe w kościele Narodzenia NMP w Sędziszowie i to było nasze ostatnie spotkanie i pożegnanie zarazem. Obiecał nam odwiedziny w październiku, a to my 1 października pożegnaliśmy Go na pogrzebie w Żeleźnikowej. Jego śmierć była dla nas i dla wielu ludzi szokiem.

Posłuchaj:
Byli licealiści z Sędziszowa Małopolskiego
Anna Cieplińska
Jadwiga Koziol
Udostępnij:
rdn_f TV
play
Pomagamy i chronimy
play
Słowo za słowo (M) - Wiesław Krajewski
play
Słowo za słowo(NS) - Leszek Skowron
ZGŁOŚ
interwencje
POLECA
Koncert Życzeń
Spraw swoim bliskim
muzyczną niespodzianke
CO? Gdzie? Kiedy?
patronat radia RDN